WILCZY WEEKEND: I JEDEN SZOP NA PRZYCZEPKĘ…

ADAM ŚWIĘCKI
„PAN KAWALARZ WILK”
TADAM, WARSZAWA 2017
ILUSTROWAŁ AUTOR
MICHAŁ KUBAS
„KOBO W SUPERMARKECIE”
TADAM, WARSZAWA 2017
ILUSTROWAŁA NIKOLA KUCHARSKA
Za co ja w ogóle lubię komiksy? Ano za to, że biorą czytelnika w dwa ognie! Z jednej strony jest treść, z drugiej jest obraz. To nie jest zależność tekst-ilustracja. To dwa pełnoprawne media, z których jedno nie może istnieć bez drugiego. To mariaż zupełnie szczególny i fascynujący. To coś, co nie zdarza się nigdzie indziej. Z tymi komiksami powinno być łatwo… Bo twórca sam (lub z pomocą drugiego, czasem nawet trzeciego artysty) wizualizuje swoje myśli, społeczeństwu obrazkowemu podsuwa gotowe rozwiązane. Ale to pozory. Komiksy trzeba nauczyć się czytać. Komiksy trzeba rozgryźć. Komiksy trzeba przyswoić. Bo oto jest obrazek, oto jest tekst. Oto są dymki. Oto jest konkretna kolejność czytania okienek. Wszystko poukładane, przemyślane, z góry narzucone. A jak ma się w tym odnaleźć początkujący czytelnik komiksów? Musi ćwiczyć. A od kiedy zacząć? No, dzięki serii „Mój pierwszy komiks” z Wydawnictwa Tadam – już, teraz, gdy się kończy rok. Tak, właśnie tak! Sugerowany wiek 1+. Jakże ja się ucieszyłam, jakiż ja taniec radości wykonałam, jakież potrójne „hip hip hura!” poszło w świat z moich ust, gdy to 1+ zobaczyłam na okładce. Jak dobrze się dzieje, że ta magiczna forma literacko-obrazkowa zostaje doceniona i zaczyna być tak samo ważna, jak „normalne książki”.
A co tam w środku? Czy jest dobrze? Jest dobrze, jest bardzo dobrze!
Jest taki sobie Wilk i takie sobie Szop. Jeden robi kawały w lesie, a drugi zakupy w supermarkecie. Wilk to już czwarty mieszkaniec lasu, którego Adam Święcki prezentuje w swoich komiksach. Kolegami Kawalarza Wilka (pozwolę sobie pominąć zwrot grzecznościowy „Pan”, bo jesteśmy już z Wilkiem tak zaprzyjaźnieni, że jest to zbyteczne) są Pani Detektyw Sowa, Pan Łasuch Miś i Pan Elegant Lis. Przyznam, że reszty leśnego towarzystwa nie miałam okazji poznać, ale Wilk narobił mi apetytu na całą serię. Ale, ale… napisałam, że „Kolegami Kawalarza Wilka są…”. Tylko, że Wilk nie ma kolegów. Dlaczego? Bo ciągle robi te strasznie głupie kawały. A to wskoczy w mrowisko, a to pomaluje Lisowi futerko, a to wyleje na głowę Misia garnczek miodu… Sam się śmieje, a inni płaczą… „Takich przyjaciół to ja nie chcę” – mówi Miś. A wtórują mu wszyscy, których kiedykolwiek dotknęła łapa Wilka… Upatruję w tej opowiastce oczywiście drugiego dna. Bo wilk chciał tylko dobrze, chciał się przyjaźnić ze wszystkimi, a był źle rozumiany. Czy to nie jest metafora sytuacji wilka w polskich lasach? Żeby się jednak nie zapędzać – to przecież komiks dla 1+… Nie zdradzę oczywiście, jaki będzie koniec tej historii. Mogę tylko uspokoić, na wszelki wypadek, że kończy się dobrze. Jak przystało na lekki, niezobowiązujący wierszowany tekst, który umiem już prawie na pamięć, bo czytałam go tego wieczoru jakieś sześć czy siedem razy. I to pięciolatce! („Mamo, to chociaż tylko przeczytaj, jakie robił kawały…” – poprosiła, gdy stanowczo odmówiłam „jeszcze raz”). Uroczy ten komiks! Urocze w nim zwierzaki. Urocze rysunki. I urocza puenta.